86401
Książka
W koszyku
Lord i guwernantka / Diane Gaston ; [tłumaczenie: Ewa Bobocińska]. - Warszawa : Harlequin, copyright 2025. - 268, [3] strony ; 17 cm.
(Harlequin Romans Historyczny ; 659)
Lord Brentmore dorastał w atmosferze skandalu i odrzucenia. Tytuł i majątek nie wystarczyły, by zamknąć usta plotkarzom z londyńskiego towarzystwa. Brent poprzysiągł sobie, że jego dzieci będą otoczone szacunkiem, jakiego mu odmawiano. Po śmierci żony przenosi się z całą rodziną do podmiejskiej posiadłości. Pragnie zapewnić wykształcenie dzieciom, dlatego zatrudnia guwernantkę, Annę Hill, która od razu wzbudza sympatię wszystkich domowników. Brent nie wie, że panna Hill skrywa kompromitujący sekret… (Z okładki).
Markiz Brentmore przeszedł z biblioteki swej londyńskiej rezydencji do salonu. Zgodził się przyjąć propozycję kuzyna i teraz tego żałował. Co mu, do licha, strzeliło do głowy? – zastanawiał się. Energicznym krokiem podszedł do okna i gwałtownym szarpnięciem rozsunął ciężkie, brokatowe zasłony. Po co w ogóle zawieszać je w oknach, skoro w Londynie bardzo rzadko wychodziło słońce? To jeden z angielskich idiotyzmów. Wiele by dał za jeden piękny, irlandzki dzień. W takich chwilach jak ta, gdy trawił go wewnętrzny niepokój, zawsze wracał myślą do Irlandii. Nigdy nie zdołał wymazać z pamięci pierwszych lat życia – pomimo usilnych starań starego markiza, jego angielskiego dziadka, by wybić mu je z głowy. Brent wyjrzał przez okno, starając się skoncentrować na pogodzie. Niebo było bardziej szare niż zwykle. Bez wątpienia zanosiło się na deszcz. Jego spojrzenie przyciągnęła młoda kobieta spacerująca po drugiej stronie Cavendish Square. Coś w jej wyglądzie zwróciło jego uwagę. Nie mógł oderwać od niej wzroku. Kipiała wręcz od emocji, choć starała się nad nimi panować. Te emocje obudziły niespodziewanie rezonans w nim samym, zupełnie jakby musiał znowu toczyć walkę z własnym temperamentem. Stary markiz ciągle powtarzał, że Brent w głębi duszy pozostał Irlandczykiem. Zniecierpliwił się. Czy już zawsze będzie wracał myślami do tamtych dni? Lepiej skupić się na tej ładnej młodej damie na placu, powiedział sobie. Ciekawe, co robiła sama na ulicy, miotana równie silnym niepokojem jak on? Zafrapowała go bardziej niż którakolwiek z niezliczonych panienek z wyższych sfer, które spotykał na balach i koncertach podczas sezonu. Tamte głupiutkie dziewczęta spoglądały na niego z nadzieją, dopóki mamy nie odciągnęły ich na bok, szepcząc im do ucha o jego reputacji. Interesujące, czy obiekcje matek wynikały z jego pierwszego, fatalnego małżeństwa, czy raczej z hańbiącej domieszki irlandzkiej krwi? Tytuł markiza najwyraźniej nie był w stanie zrównoważyć żadnego z tych dwóch felerów. Nie miał na to ochoty. Nie chciał kolejnego sezonu, tego małżeńskiego targowiska. Pal licho słowa kuzyna! Brent już raz go posłuchał i oto do czego go to doprowadziło. Nie życzył sobie odczuwać fascynacji żadną kobietą. Powinien zająć się pracą. Cofnął się od okna, ale w tym momencie dziewczyna odwróciła się. Ujął go wyraz niepokoju i oczekiwania w jej twarzy. Nawet z tej odległości widział jej ogromne, szeroko otwarte oczy. Wargi, które wyglądały, jakby całowała pąki róż. Ciemne, kasztanowate włosy wysuwające się spod ronda czepka i niebieską muślinową spódnicę, którą wiatr uniósł na moment, ukazując smukłą kostkę. (Fragment).
Status dostępności:
Wypożyczalnia Główna
Są egzemplarze dostępne do wypożyczenia: sygn. 82-3 (1 egz.)
Strefa uwag:
Uwaga ogólna
Tytuł oryginału: Born to scandal, 2012. Poprzednio opublikowane pod numerem serii 401.
Recenzje:
Pozycja została dodana do koszyka. Jeśli nie wiesz, do czego służy koszyk, kliknij tutaj, aby poznać szczegóły.
Nie pokazuj tego więcej